Zatrzymali się na środku salonu, wciąż trzymając torby w rękach. Ioana rozejrzała się dookoła, a potem spojrzała na Andrieja. Dzieci zamilkły, co było dla nich rzadkością.
— Ale… — zapytał cicho Andriej — co ty tu robisz?
Spokojnie stałam przy drzwiach.