—Wynoś się stąd! —krzyknęła moja teściowa w moim własnym domu. Nie spodziewałam się, że to ona pierwsza będzie musiała odejść.
Lena składała małe body dla dziecka, gdy usłyszała dźwięk klucza w zamku. Serce jej zamarło — Andréi był w pracy, a teściowa miała klucz „na wypadek awarii”. Tyle że Galina Petróvna traktowała każdy dzień tygodnia jak awarię.

—Lenochka! Gdzie jesteś?
Wyszła do przedpokoju, poprawiając sweter na brzuchu. Teściowa stała tam z torbami z materiałami budowlanymi, już ściągając płaszcz.
—Dzień dobry, Galina Petróvna.