—Jakie dobre? Już prawie noc! —teściowa weszła do salonu, oceniając każdy zakątek—. Znowu spędziłaś cały dzień w domu? Za moich czasów pracowało się do ostatniej chwili.
Przez trzy lata Lena nauczyła się, że łatwiej jest przytaknąć niż dyskutować. Mieszkali osobno — co za różnica, co myśli teściowa?
—Przyniosłam farbę —Galina Petróvna wylała puszki na sofę—. Niebieską. Naprawdę, a nie tę waszą głupią żółtą.
Lena spojrzała na puszki. Ona i Andréi spędzili dwa tygodnie na wyborze koloru do pokoju dziecięcego, marząc…
—Ale już ją pomalowaliśmy…
—I co z tego? Pomaluje się ją ponownie —teściowa już zmierzała w kierunku pokoju dziecięcego—. Dziecku potrzebny jest męski kolor, a nie ta nijakość.
W pokoju Galina Petróvna zatrzymała się z założonymi ramionami.
—Co za koszmar. Łóżeczko nie może stać przy oknie. A te zasłony z króliczkami… dla noworodka?
—Nam się podobają…