Pchnąłem drzwi. To, co zobaczyłem, sprawiło, że wazon wypadł mi z rąk i rozbił się w drobny mak. Moja „chora” żona nie miała na sobie piżamy. Stała tam w pełnym makijażu, ubrana w elegancką sukienkę, którą trzymała na „specjalne okazje”. Ale to nie wszystko.