W Wigilię, wracając do domu, zobaczyłem starsze małżeństwo z przebitą oponą

— Ilu… wiesz, kim są ci ludzie? Zapłacili za leczenie chorych dzieci z całego regionu. Przekazali miliony lei, nie prosząc o nic w zamian.

Poczułam gulę w gardle.

— I jeszcze jedno — kontynuował prezenter. — Oboje szukają swojej wybawicielki, której osobiście podziękują.

W telewizji pokazano rysunek Paula. Dokładnie ten rysunek.

Wielkie słońce, samochód i trzy osoby trzymające się za ręce.

— To jedyny ślad — powiedziała dziennikarka. Rysunek wykonany przez dziecko kobiety, która pomogła.

Nogi się pode mną ugięły. Usiadłam na podłodze.

Nie minęły nawet dwie godziny, a ktoś zapukał do drzwi.

Stali w drzwiach. Starsza para. Ubrani skromnie, z oczami pełnymi łez.