— Co nie tak?! — Walerij zerwał się z kanapy. — To przecież banał! To jest na każdym stole! Ja potrzebuję święta, rozumiesz? Reprezentacyjnego stołu! Żeby ludziom szczęki opadły! A ty mi co proponujesz? Ucztę jak ze stołówki z czasów ZSRR!
— Walera, mogę dodać jeszcze jakieś dania, ale to klasyka, ludzie lubią…
— Ludzie lubią! — przedrzeźnił ją. — Ludziom i parówki z makaronem smakują, jak są głodni! Ja chcę, żeby moi goście zobaczyli: Walerij Pietrowicz Morozow umie żyć! Żeby zrozumieli, że nie jestem jakimś tam drobnym menedżerem, tylko człowiekiem z pozycją!