Na pogrzebie mojego męża moja teściowa kąśliwie zauważyła, że zmarł w
— Żył w wstydzie — powiedziała Verona, patrząc mi w oczy. — Ale teraz Pan go uwolnił.
— Jak śmiesz! — zawołał Garret.
— Złożymy wniosek o opiekę — powiedziała spokojnie. — Dzieci potrzebują godnej rodziny.
Hałas, okrzyki. I nagle cienki, pewny głos Katona:
— Babciu, kłamiesz.
Wszyscy się odwrócili. Stał w pierwszym rzędzie, trzymając telefon ojca.
— Tata nie wstydził się mamy — powiedział. — Powiedział, że kochać ją to najlepsze, co zrobił.
— Katon, usiądź — próbowała się uśmiechnąć Verona.
— Tata powiedział, że chciałaś skrzywdzić mamę — nie przestawał. — Że kradłaś pieniądze z firmy i obwiniałaś ją.
Na sali rozległy się szepty.