Moja matka mnie wydziedziczyła, bo poślubiłem samotną matkę

Nie mieliśmy willi w północnym Bukareszcie.

Nie jeździliśmy luksusowym samochodem.

Ale mieliśmy spokojne wieczory. Niedziele w parku. Mała dłoń wślizgnęła się w moją, gdy przechodziliśmy przez ulicę.

Mama zrobiła kilka kroków przez salon.

Dotknęła oparcia krzesła, jakby sprawdzała, czy jest prawdziwe.

„Myślałam, że będziesz się męczył” – powiedziała cicho. „Że pożałujesz”.

„Myślałam” – odpowiedziałem. „Ale nie z ich powodu. Z powodu ciebie”.

Po raz pierwszy spojrzała na mnie bez tej zimnej zbroi.

„Chciałam, żebyś był na górze” – powiedziała. „Gdzieś, gdzie nikt nie będzie mógł cię dotknąć”.

„Jestem na górze” – powiedziałem. „Tylko nie na schodach, które wybrałeś”.

Matei podszedł do niej z małym samochodzikiem.