— Bo tutaj prawda nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, żeby go nie zdenerwować.
Wieczorem, gdy ostatni goście wyszli, Anna usiadła ciężko na krześle. Marcin wyszedł wcześniej, trzaskając drzwiami. W tej gęstej ciszy, bardziej do siebie niż do kogokolwiek, powiedziała:
— Wiesz, co boli najbardziej? To, że już nie czujemy, że tu należymy.
Trzy słowa. „Nie należymy tu.”
Tomasz poczuł, jak ściska mu się klatka piersiowa. Jego restauracja. Jego ludzie. A nikt nie czuł się jak u siebie.
Następnego ranka wszedł do restauracji głównym wejściem. Prosty garnitur, żadnego przepychu. Personel zamarł. Marcin pobladł.
— Dzień dobry. Nazywam się Tomasz Kowalczyk — powiedział spokojnie. — Jestem właścicielem.
Zapadła lodowata cisza.
— Pracowałem tu incognito. Widziałem wszystko. I od dziś wiele się zmieni.
Marcin próbował coś powiedzieć.
— Nie — przerwał Tomasz. — Jesteś zwolniony. Dzisiaj. Bez dyskusji.