— Matwiej, odchodzę od ciebie. 💔 Spotkałam mężczyznę moich marzeń 😍 — powiedziała stanowczo żona. — Nie skrzywdziłeś mnie, ale cię nie kocham. Mój przyszły mąż jest obcokrajowcem 🌍 i wyjeżdżam z nim. Wanię zostawiam tobie 👦

Rozumiał: chłopcu brakuje matczynej czułości, ale cóż zrobić — ojciec to ojciec.

Lata mijały.

Wania ukończył szkołę, dostał się na uniwersytet.

Pewnego razu przyprowadził dziewczynę i oznajmił:

— Tato, to Arina.

Będzie z nami mieszkać.

I zaprowadził ją do swojego pokoju.

Dla Matwieja to było zaskoczenie.

Teraz w mieszkaniu będą we trójkę.

Rozłożył ręce:

— No cóż, jak jest.

Niech mieszka.

Trzeba nakrywać do stołu.

Arina weszła do kuchni z uśmiechem:

— Matwieju Iwanowiczu, pozwól, że przygotuję kolację.