Pewnej nocy, patrząc, jak śpią, pomyślała sobie: „Może i straciłam wtedy wszystko, ale wygrałam to, co naprawdę ważne”.
I w pewnym sensie tak było. Bo czasami życie daje ci drugą szansę nie na loterii, ale na odwagę, by iść dalej, mimo że już się potknęliśmy.
Klara wyszła na werandę, patrząc w czyste niebo. Chłodne wieczorne powietrze muskało jej policzki. Z pokoju dziecięcego dobiegł cichy chichot i uśmiechnęła się. Nie była już tą samą przestraszoną kobietą, co tamtego dnia. Stała się silną matką.
A kiedy sąsiadka z naprzeciwka zapytała ją, jak udaje jej się uśmiechać po tym wszystkim, co przeszła, Klara po prostu odpowiedziała:
— Bo czasami trzeba stracić cały świat, żeby zrozumieć, co naprawdę znaczy miłość.