Głos tego człowieka, ton, barwa…

Gabriel spojrzał na niego wzruszony.

— Nikt mnie nigdzie nie zaprosił od… od lat.

Jesteś pewien, że…

— Bardzo pewien — przerwał mu Alex.

Emma się zgodzi.

Zwłaszcza kiedy dowie się, kim pan jest.

Tego popołudnia Gabriel ogrzał się po raz pierwszy od wielu zim.

Siedział przy ich stole, pił gorącą herbatę, jadł parującą zupę i słuchał śmiechu Any, rocznej córeczki, która bawiła się z Emmą w salonie.

Emma patrzyła na niego z poruszającą delikatnością, jakby rozumiała bez słów wszystko, co ten człowiek przeżył.

— To błogosławieństwo, że jesteśmy dziś razem — powiedziała Emma.