„Czy mogę posprzątać waszą rezydencję w zamian za talerz jedzenia? Moi

Miała na sobie najczystszą koszulę, jaką posiadała, włosy starannie związane, zdeterminowana, by pokazać, że jest poważna.

Główna gospodyni Richarda, pani Daniels, przywitała ją przy drzwiach.

Surowa kobieta po sześćdziesiątce uniosła brew, widząc nastolatkę.

„Więc to ty jesteś tą, którą pan Coleman polecił. Nie oczekuj specjalnego traktowania. Postępuj według instrukcji.”

„Tak, proszę pani” – odpowiedziała stanowczo Aaliyah.

Jej pierwszym zadaniem było szorowanie marmurowych podłóg w hallu wejściowym.

Rezydencja była ogromna – znacznie większa, niż sobie wyobrażała – a każdy kąt już błyszczał.

Ale pracowała niestrudzenie, na kolanach, polerując aż do bólu rąk.

Pani Daniels oceniała jej pracę przenikliwym wzrokiem, czasem poprawiając jej ruchy.

Do południa Aaliyah była cała spocona. Pracownik zaoferował jej wodę, ale odmówiła przerwy, dopóki podłoga nie będzie nieskazitelna.