— A gdzie kolacja? Dlaczego stół jest pusty? — zapytał mąż zdezorient
— Anno, gdzie jest kolacja? Co się stało? Dlaczego stół jest pusty? — zapytał, wciąż nie dowierzając, że wydarzyło się coś poważnego.
Anna siedziała przy kuchennym stole, ponura jak burzowa chmura. Miała na sobie te same ubrania, w których wyszła rano do pracy: ochrowy kostium i jasną koszulę. Z jakiegoś dziwnego i nieznanego jeszcze mężowi powodu nie przebrała się w wygodny domowy szlafrok, który zawsze zakładała po powrocie i który tak dobrze na niej leżał.
Na prawie pustym stole stała tylko butelka czerwonego wytrawnego wina, kupiona kilka miesięcy wcześniej w supermarkecie, gdy razem robili zakupy na nadchodzący Nowy Rok.
— Szampan mam, likier też, ale wina nie. A jeśli kiedyś po ciężkim dniu pracy będę miała ochotę na kieliszek? — rozmyślała Anna, wkładając butelkę do koszyka.
— Weź nawet pięć! Czy ja mam coś przeciwko? Wiesz, mnie to obojętne. Ja wolę piwo — odpowiedział mąż.
Butelka była już otwarta, a wino nalane do kieliszka, który Anna — sądząc po wszystkim — napełniała już nie pierwszy raz.
Jeszcze bardziej jednak zdziwił Marka zapach dymu papierosowego w kuchni. A to po tym, jak pięć lat wcześniej Anna definitywnie zerwała z tym nałogiem.