12-letni bosy chłopiec wskoczył do rzeki, by uratować mężczyznę w drog

Aurelio po prostu siedział w błocie, szybko oddychając, obserwując, jak mężczyzna dochodzi do siebie.

Mężczyzna w garniturze

Chwilę później dwóch ochroniarzy zbiegło ze skarpy, wołając: „Señor Vargas!” Podnieśli mężczyznę, okrywając go ręcznikiem.

Aurelio natychmiast rozpoznał to nazwisko. Don Alberto Vargas — jeden z najbogatszych przedsiębiorców w mieście.

Jego twarz była wszędzie: billboardy, reklamy telewizyjne, gazety. Właściwie posiadał połowę placów budowy w Ciudad de Esperanza.

Vargas wyglądał na oszołomionego, ale gdy jego oczy spotkały oczy Aurelia, złagodniały.

„Ty… ty mnie uratowałeś,” powiedział cicho.

Aurelio wzruszył ramionami. „Tonie pan.”

„Jak masz na imię, synu?”

„Aurelio. Aurelio Mendoza.”