Żona miliardera wylewa wino na czarnoskórego CEO — on niszczy ich impe
Nagłówki krzyczały o nagłym upadku imperium Grantów, o publicznym upokorzeniu Oilii, o rachunku, który przetoczył się przez wysokie sfery niczym pożar. Inwestorzy panikowali.
Partnerzy rzucali się do ratowania, telefony Charlesa Granta dzwoniły bez przerwy — prawnicy, członkowie zarządu, odlegli krewni desperacko próbujący uratować, co pozostało.
Ale szkody były już dokonane. Wycofanie się CrossTech sparaliżowało operacje rodziny Grantów.
Place budowy stanęły. Płatności zostały wstrzymane. Groziły procesy. Szepty w sali balowej stały się krzykami na Wall Street.
Oilia Grant stała się przestrogą — symbolem toksycznego przywileju, niekontrolowanego rasizmu i katastrofalnej pychy.
Dla Juliana Crossa był to po prostu kolejny dzień. Nie musiał krzyczeć, grozić ani popisywać się.