Zmagający się samotny ojciec wszedł do luksusowego sklepu, trzymając c
„Tacy ludzie tu nie pasują” — mruknęła ktoś pod nosem.
Inna osoba dodała: „Ochrona powinna go pilnować, zanim cokolwiek dotknie.”
Mały głos Lily drżał. „Tatusiu… dlaczego się z nas śmieją?”
Daniel ukląkł, odsuwając kosmyk włosów z jej twarzy.
„Nie martw się, kochanie. Czasem ludzie się śmieją, kiedy czegoś nie rozumieją. Ale to nie znaczy, że nie pasujemy.”
Zanim zdążył dodać coś więcej, jedna z kasjerek przerwała ostro: