WYSIADŁ Z POCIĄGU I ZNALAZŁ ŚMIERĆ NA PROGU SWOICH DRZW

„Zostawiła go mnie… żebym się nim zaopiekowała, dopóki nie stanie na nogi” – powiedziała kobieta. „Mówił, że wróci… ale minęły już trzy miesiące”.

Łzy Grigore’a spadały prosto na bok wózka. Nie wiedział, czy płakać z tęsknoty, poczucia winy, czy ulgi, że przynajmniej dziecko żyje, tu, kilka kroków od niego.

„Czy mogę… czy mogę go potrzymać?” zapytał cicho.

Kobieta skinęła głową. Grigore delikatnie podniósł chłopca, jakby był tajemnicą, jakby był czymś, czego nie mógł puścić. Po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuł, że może podnieść się z kolan bólu.

„Jak mu na imię?” zapytał, tuląc syna do piersi.

„Nazwał go Ilie” – powiedziała kobieta. „Powiedział, że tak miał na imię jego dziadek”.