Po 10 latach małżeństwa mój mąż chciał, żebyśmy dzielili się wszystkim… ale zapomniał o czymś ważnym

— Ty to zacząłeś.

Zamilkł.

Po raz pierwszy nie byłam już kobietą, która „nie pracuje”.

Byłam wspólnikiem.

Właścicielem.

Podpis.

Na następnym spotkaniu jego propozycja była inna.

Zaoferował mi mieszkanie i znaczną sumę w lei za mój udział w firmie.

O wiele więcej, niż tydzień wcześniej uznałby za „uczciwe”.

Zgodziłam się.

Nie z zemsty.

Ale dlatego, że na to zasłużyłam.

Kiedy wyszłam z kancelarii notarialnej, powietrze zrobiło się lżejsze.