Oficer policji uratował umierającego owczarka niemieckiego — a to, co

Przytulone do niej dla ciepła, którego już nie miała do zaoferowania. Will ukląkł.

„Spokojnie, dziewczyno,” powiedział nisko, pewnie, tak jak kiedyś mówił do psów K9 podczas trudnych akcji.

„Nie jestem tu, żeby cię skrzywdzić.” Nie warczała. Stała nieruchomo, tylko oczy się poruszały.

Pułapka była stara i nielegalna, zęby poszarpane jak płetwy rekina. Wgryzła się głęboko w mięśnie, prawdopodobnie w kość.

Will wziął oddech, wsunął nóż myśliwski w zawias i nacisnął całym ciężarem.

To wymagało wszystkiego, co miał. Metal jęknął, potem złamał się z trzaskiem.

Owczarek zawył, padając na śnieg. Krew zaczęła sączyć się z otwartej rany.

Trzymaj się, wyszeptał Will, zrywając szalik z szyi i mocno owijając nim nogę psa.

Działał szybko, owijając, wiążąc, sprawdzając krążenie. Szalik przyciemniał się od krwi, ale krwawienie spowolniło.

Następnie wziął szczenięta, delikatnie chowając je do swojego płaszcza. Były tak lekkie, że ledwo je poczuł.