Na lunch recepcjonistka Olga zaprosiła Julię. — Nikt tu nie informuje nowych o stołówce. Chodź ze mną.
Podczas drogi Olga tłumaczyła zasady, korytarze i układy biurowe. Julia słuchała pobieżnie — bardziej czuła elektryczną atmosferę wyzwania.
Po południu pierwszy podstęp: Vira i Inna oddaliły się od jej biurka, udając, że nic nie robią. Julia milczała, notując w pamięci.
Wieczorem biuro opustoszało, ale napięcie pozostało w powietrzu. Planowanie eliminacji nowej było jasne, choć niewypowiedziane.
Następnego dnia Julia przyszła wcześniej. Olga była sama w recepcji:
— Wiesz, byłam na twoim miejscu miesiąc temu. Te dwie mnie nękały — szeptała. — Przeszłam transfer. Złamali mnie.
— Z tobą będzie inaczej — odpowiedziała Julia pewnie.
W tym czasie poziom wrogości wzrastał: ktoś wylał lepką substancję na krzesło. Julia poczuła gniew, ale nie upokorzenie. W domu jej ubrania były brudne, lecz głowa podniesiona.
Kolejne tygodnie były próbą cierpliwości: znikające klawiatury, pliki zmieniane na obraźliwe tytuły, powtarzające się interwencje techniczne. Olga ostatecznie nie wytrzymała. Wtedy interweniowała Olena Leonidivna, szefowa HR: stanowcza, sprawiedliwa. Transfer, pełne odszkodowanie, realne wsparcie. Olga wróciła silniejsza, stanowcza. Biuro poczuło zmianę.
Julia kontynuowała spokojnie: profesjonalnie, nie odpowiadając na zaczepki. To tylko zwiększało wrogość. Plotki o jej rzekomych romansach dotarły do niej, ale odpowiadała z ironicznym uśmiechem.
Zbliżało się wiosenne przyjęcie firmowe. Julia, z córką śpiącą na ramieniu, spojrzała na męża: — Chcę, by impreza przebiegła właściwie.