— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes
Dokumenty na ważne spotkanie były starannie poukładane w teczce, telefon sprawdzony dwukrotnie. Wszystko szło zgodnie z planem.
Za oknem żółte liście powoli wirowały w powietrzu, przypominając o nadchodzącej jesieni.
Irina spojrzała na zegarek: ósma rano, czas naglił.
Spotkanie z partnerami było umówione na dziesiątą, a dojazd wymagał przejazdu przez całe miasto.
Pracowała jako główny menedżer w firmie budowlanej od pięciu lat.
Ten projekt mógł być przełomem w jej karierze — nowy kompleks mieszkaniowy na obrzeżach miasta wymagał poważnych negocjacji z inwestorami.
Irina sięgnęła do szafy po buty na niskim obcasie, gdy usłyszała kroki męża w korytarzu.
Sergej pojawił się w progu sypialni z ponurą miną.
— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jest pusty! — oburzył się mąż.