Mój mąż odszedł po mojej diagnozie. To, co zrobił potem mój ojciec, do
Kiedy włosy zaczęły mi wypadać z powodu leczenia, tata zawiózł mnie do salonu i namówił, żebyśmy je razem ogolili.
— Będziemy pasować do siebie — powiedział, a kiedy zobaczyłam jego błyszczącą łysą głowę obok mojej, pierwszy raz od miesięcy wybuchnęłam śmiechem.
Kiedy zaczęłam przedwczesny poród, to on w środku nocy zawiózł mnie do szpitala.
Trzymał mnie za rękę podczas skurczów, kciukiem delikatnie ocierając moje łzy. — Jesteś silniejsza, niż myślisz — wyszeptał.
Kilka godzin później, kiedy pierwszy płacz mojego synka wypełnił pokój, tata też się rozpłakał.
Był pierwszy, który go przytulił, jego zniszczone ręce drżały.
— Witaj na świecie, mały człowieku — powiedział cicho. — Twoja mama to wojowniczka, a ty jesteś naszym cudem.
Tygodnie, które nadeszły, były trudne. Leczenie trwało, a ja często byłam zbyt słaba, by długo trzymać dziecko.
Ale mój ojciec wkraczał bezproblemowo. Kołysał syna do snu, zmieniał pieluchy z niezdarną czułością i śpiewał kołysanki niskim, łagodnym głosem.
Pewnej nocy obudził mnie dźwięk ich w salonie.