Mocny pułkownik publicznie upokorzył cichego, starszego mężczyznę

Zmęczonego w sposób, który nie miał nic wspólnego z długim lotem, a wszystko z długim życiem.

„Czekam na lot” — powiedział stary człowiek, jego głos był trochę ochrypły, ale pewny jak skała.

Pułkownik Vance wydał z siebie krótki, brzydki śmiech. „Lot? To jest czynna instalacja wojskowa.

Muszę zobaczyć twój dowód tożsamości i rozkazy. Teraz.” Strzelił palcami, tanim, aroganckim gestem, który sprawił, że młody lotnik obok się wzdrygnął.

Chłopak miał zamiar podać starszemu mężczyźnie butelkę wody, ale teraz po prostu zamarł, uwięziony w orbicie pułkownika.