Milioner-wdowiec ukrył się, by zobaczyć, jak jego dziewczyna traktuje
Bogaty wdowiec ukrył się za uchylonymi drzwiami głównego korytarza, tuż obok salonu, z sercem bijącym nieregularnie, jakby próbowało go ostrzec, że to, co zaraz odkryje, może zmienić wszystko.
Od śmierci żony trzy lata wcześniej żył między dwoma światami: światem cichego smutku, który nawiedzał go każdej nocy, oraz światem absolutnej odpowiedzialności, gdy wychowywał swoje trojaczki — Lucę, Sofi i Mateo — których śmiech i psoty były jedynym światłem zdolnym przebić nieustanną mgłę jego żałoby.
I choć Valeria, jego nowa dziewczyna, wkroczyła w jego życie niczym powiew świeżego powietrza — elegancka, pewna siebie, zawsze uśmiechnięta publicznie — coś w nim nigdy w pełni nie zaufało tej wypolerowanej perfekcji, tak strategicznej, jakby stworzono ją na okładki magazynów o stylu życia, a nie do intymności prawdziwego domu.