Liliana wyciągnęła swoją małą, zimną dłoń.
„Nie pozwól mi umrzeć” – wyszeptała.
Policjant poczuł, jak ściska mu się serce. Przypomniał sobie swoją córkę, w tym samym wieku, która uczyła się w szkole pisać wiersze. Nie tracąc czasu, podniósł ją i pobiegł do karetki, która właśnie zaparkowała.
Ratownicy medyczni natychmiast ją przyjęli. Wzdęty brzuch dziewczynki nie był spowodowany jedzeniem, a poważnym zatruciem. „Prawdopodobnie skażona woda” – powiedział lekarz pogotowia, podając tlen.
Na podwórku matka ledwo wstała. Zakryła twarz dłońmi, zawstydzona i bezradna.