I go zobaczyłem.
Siwe włosy. Delikatne zmarszczki wokół oczu. Ale spojrzenie… to samo.
Spojrzał na mnie przez sekundę. Potem jeszcze raz. I wtedy zobaczyłam, jak zmienia się jego twarz.
„Maria…” powiedział cicho.
Wybuchnęłam płaczem. Płacz, który narastał we mnie latami, nie tylko z powodu śmierci syna, ale z powodu wszystkiego, co straciłam po drodze.
Usiedliśmy na dwóch miejscach w pustym samolocie. Opowiedziałam mu o synu. On opowiedział mi o swoim życiu. Żadne z nas nie miało łatwej historii. Żadne nie zostało oszczędzone.
„Szukałem cię” – powiedział. „Ale zniknęłaś. Powiedziano mi, że wyszłaś za mąż”.
„Myślałem, że o mnie zapomniałaś” – odpowiedziałam.
Stałam tam, aż pracownik oznajmił, że samolot musi być przygotowany.
Kiedy wstawałam, żeby wyjść, Andriej delikatnie wziął mnie za rękę.
„Przykro mi, że znowu cię tak widzę”.