— Tak, ale jeszcze przez jakiś czas będą w inkubatorze. Straciłaś dużo krwi.
Klara zamknęła oczy i poczuła gulę w gardle. Pamiętała tylko dłoń Marina, szyderczy śmiech Luizy i zimny głos Doriny. A potem nic.
Kilka dni później, gdy odzyskała siły, przyszła do niej policjantka. Jej ton był ciepły, ale stanowczy.
— Pani Klaro, sąsiedzi zadzwonili pod numer 112. Kiedy przyjechali moi koledzy, była pani nieprzytomna. Pani mąż uciekł. Ale mamy nagranie z twoją szwagierką. To niezbity dowód.