Godzina 14:00, poniedziałek

Dwie śpiące bliźniaczki, Alexandru uśmiechająca się po raz pierwszy od miesięcy i pokojówka trzymająca jedną z dziewczynek w ramionach, jakby była jej matką.

„Panie doktorze…” – wyszeptała Alexandru, starając się ich nie obudzić.

„Nie uwierzycie… w końcu zasnęły. Maria to zrobiła”.

Uśmiech Victorii zamarł.

Lekarka pozostała nieruchoma, obserwując scenę ze zdumieniem, które starała się ukryć. Podeszła powoli, jakby bała się przerwać zaklęcie.

„Jak… jak pan to zrobił?” – zapytała, patrząc na Marię.

Kobieta spuściła wzrok.

„Nic nie zrobiłam, pani doktor”. Po prostu wzięłam je w ramiona. Może potrzebowały… miłości.

Wiktoria spojrzała na nią krótko, po czym zwróciła się do Alexandru.

— Panie Munteanu, dzieci nie da się wyleczyć prostymi gestami.