Trzy osoby i dwie małe dziewczynki, w całkowitej ciszy, patrząc na cud przed nimi.
Izabela w ramionach Marii, Sofia w ramionach ojca, tuląc się do kobiety, która dała im spokój.
Potem zdecydowane kroki na schodach.
Krew w nich zmroziła krew.
„Panie Alexandru!” – kobiecy głos rozległ się w korytarzu.
„Przyszłam skonsultować się z dziewczynkami”.
W drzwiach pojawiła się doktor Victoria Dobre, imponująca.
Miała 38 lat, idealnie ułożone włosy, nieskazitelnie biały fartuch i zimne spojrzenie kogoś, kto wszystko kontroluje.
„Panie Alexandru, jak się mają dziewczynki…” – urwała nagle, widząc tę scenę.