Dostałam powiadomienie z banku z prośbą o uiszczanie miesięcznych rat
Mówiła, że to ma być jej nowe otwarcie, coś wystarczająco dużego na przyszłą rodzinę.
Żartowała o zdolności kredytowej, jakby nie miała znaczenia.
Mama tylko się uśmiechała i mówiła: „Coś wymyślimy.
Rodzina zawsze znajdzie sposób.” Ale nie w taki sposób. Nie używając mojego nazwiska.
Jakoś zachowałam wystarczający spokój, by podziękować Henry’emu i zakończyć rozmowę.
A potem siedziałam nieruchomo, patrząc w pustkę. Jedynym dźwiękiem był cichy szum wiatraka w laptopie. Moje dłonie były spocone.