Aby dać nauczkę swojemu aroganckiemu synowi, milionerowi

Syn spojrzał mu prosto w oczy.

— Już ich nie potrzebuję, żeby być człowiekiem.

Kobieta podeszła i położyła rękę na ramieniu męża.

— Pracuje od rana do wieczora — powiedziała cicho. — Nie narzeka. Nie przechwala się.

Ojciec poczuł ucisk w piersi.

— Jesteś szczęśliwy? — zapytał niemal szeptem.

— Po raz pierwszy w życiu, tak.

Wyszli z domu. Słońce zachodziło nad polami. Zapach siana, cisza, świerszcze.

— Ojcze — kontynuował syn — wiem, że chciałeś mnie ukarać. Ale wyświadczyłeś mi największe dobro.

Ojciec zdjął swój drogi zegarek i schował go do kieszeni.