12-letni bosy chłopiec wskoczył do rzeki, by uratować mężczyznę w drog
Dzień jak każdy inny
Tego popołudnia rzeka płynęła powoli, jej powierzchnia lśniła pod palącym słońcem.
Aurelio przykucnął przy brzegu, sięgając po plastikową butelkę uwięzioną między trzcinami.
Nucił jedną z piosenek, które jego babcia śpiewała podczas gotowania — dźwięk cichy i znajomy.
Nagle ciszę przerwał hałas — krzyczący w panice ludzie.
Aurelio podniósł wzrok i zobaczył tłum przy moście. Ktoś wskazywał na wodę.
Mężczyzna w ciemnym garniturze walczył, chlapiąc rozpaczliwie.
Prąd nie był silny, ale on nie umiał pływać. Jego wypolerowane buty błysnęły raz, zanim mętna woda wciągnęła go pod powierzchnię.
Ludzie krzyczeli, ale nikt się nie ruszył. Niektórzy wyciągali telefony. Inni tylko patrzyli.
Bez wahania Aurelio upuścił worek i pobiegł.