— Myśleliśmy, że nie żyjesz — wychrypiał mężczyzna, a po jego brudnych policzkach płynęły czyste łzy. — Powiedzieli nam, że zginęłaś w pożarze ośrodka… Mark nam to powiedział.
W tym momencie świat zaczął mi wirować przed oczami. Mark? Mój mąż? Poznałam go jako wolontariusza w domu opieki, w którym rzekomo dorastałam jako sierota. To on pomógł mi odnaleźć dokumenty, on „potwierdził” moją przeszłość.