W ciągu siedmiu dni prasa biznesowa opublikowała nagłówek „Firma technologiczna na skraju niewypłacalności”.
Wciąż uczyłem się chodzić na nowo.
Pewnego popołudnia pojawił się w salonie.
Nie miał już tego pewnego siebie uśmiechu. Nawet jego garnitur nie wyglądał już tak nienagannie.
„Musimy porozmawiać” – powiedział.
Długo się na niego patrzyłem.