W razie rozwodu połowa firmy przypadłaby mi, niezależnie od tego, kto byłby wpisany jako zarządca.
Podpisał, nie czytając zbyt uważnie.
Był pewny siebie.
A może był zbyt zajęty marzeniami.
Rano, przy kawie, był pewny siebie.
— Pomyślałem — powiedział — że dobrze by było jasno określić wydatki. Mogę ci przygotować stolik.
Uśmiechnąłem się spokojnie.
— Nie trzeba. Idziemy do notariusza. I do prawnika.
Łyżeczka została zawieszona w jego filiżance.
— Dlaczego prawnik?