— Ja — odpowiedziała Natalia, nie odwracając się. — Jeśli chcecie, wystarczy dla wszystkich.
Carmen uśmiechnęła się krótko.
— Opiekunki zawsze mówiły nam, co mamy robić.
— Ja nie — odparła Natalia. — Ja tylko sprzątam i gotuję.
Ioana podeszła pierwsza, drżąc.
— Mogę… zjeść?
Natalia podała jej talerz bez komentarza, potem kolejne dla reszty dziewczynek.
Nie było krzyków. Nie było ucieczek.
Na górze, w swoim gabinecie, Andrei patrzył na kamery. Po raz pierwszy od miesięcy w domu zapanował spokój.
Przez kolejne dni Natalia nie wprowadzała żadnych zasad. Nie podnosiła głosu, nie karała. Prała brudne ubrania bez grymasu niezadowolenia. Zmazywała rysunki ze ścian, ale zostawiła jeden mały, kredowy znak za drzwiami.
Pewnego wieczoru Lia zasnęła na podłodze obok niej. Natalia nie ruszyła się ani o centymetr.
Następnego dnia bliźniaczki przyniosły jej zepsutą zabawkę.