Skinęła głową.
„Ma tylko dwanaście lat.
Rodziców już nie ma, a rachunki szpitalne są… większe niż to, co zarabiam w ciągu roku.
Pracuję na dodatkowych zmianach, odkładam każdy grosz, ale czasu jest coraz mniej.
Skinęła głową.
„Ma tylko dwanaście lat.
Rodziców już nie ma, a rachunki szpitalne są… większe niż to, co zarabiam w ciągu roku.
Pracuję na dodatkowych zmianach, odkładam każdy grosz, ale czasu jest coraz mniej.
Przez chwilę pomyślałam — może mogłabym pożyczyć.
Ale to nie jest moje.
Nie chcę jałmużny.
Po prostu potrzebuję… szansy.”
Jej głos załamał się na ostatnim słowie.
Nieoczekiwana decyzja
Arthur uwięził już wielu ludzi.
Za każdym razem czuł się usprawiedliwiony, gdy nie zdawali jego testu — to uzasadniało jego brak zaufania.
Ale teraz, po raz pierwszy, ktoś zdał, i zamiast satysfakcji poczuł wstyd.
Przesunął kopertę w jej stronę.
„Weź to.”
Clara szybko pokręciła głową.
„Nie, proszę pana.
Mówiłam — nie będę kraść.”
„To nie kradzież” — powiedział cicho Arthur.
„To pożyczka.
Bez odsetek.
Bez umowy.
Po prostu… pomoc dla kogoś, kto wyraźnie na nią zasługuje.”