List z korytarza śmierci

— Bo niesprawiedliwość panuje tylko wtedy, gdy dobrzy milczą.

A ja miałam dość milczenia.

I tak, przez przypadek losu — a może przez wezwanie sprawiedliwości — Julia kontynuowała życie z spokojnym sercem, wiedząc, że jednym odważnym czynem uratowała życie.

Eliasz, teraz wolny, zaczął od nowa, powoli.

Dzięki pomocy organizacji pozarządowej zdobył mały kawałek ziemi i znów zaczął uprawiać rośliny, tak jak przed więzieniem.

Ale teraz, za każdym razem, gdy oglądał zachód słońca, przypominał sobie twarz Julii i szeptał:

— Dziękuję.

Poszli różnymi drogami, ale na zawsze zachowali pamięć o sobie.

Dwóch nieznajomych połączonych przez zgubiony list… i przez akt odwagi.

I byli szczęśliwi.

Next »
Next »