— Uratowałaś moją rodzinę. I nawet nie wiesz jak.
— Nie mnie, panie Alexandru. To one mnie uratowały, odpowiedziała z uśmiechem.
Bo w głębi duszy Maria wiedziała, że te dwie dziewczynki wypełniły pustkę po jej utraconym dziecku. Kochała je jak własne córki.
A dom Munteanu, niegdyś pełen cierpienia i płaczu, stał się teraz miejscem, gdzie miłość leczyła wszystko.
Czasami odpowiedzi nie przychodzą ze szpitali ani z drogich terapii.
Czasami pochodzą one z prostego serca, które potrafi mocno trzymać, kołysać i kochać.